Logo

Pedagog i doradca w jednej osobie: jak łączę dwie role i czego nauczyło mnie to o doradztwie

OW
Oliwia Wójcik6 min czytania

Dziesięć godzin doradztwa w roku to kropla. Pedagog szkolny, który prowadzi je u siebie w szkole, opowiada, dlaczego mimo to wchodzi na zajęcia z przewagą, co w łączeniu ról jest najtrudniejsze i jaką jedną radę ma dla kolegów, którzy właśnie dostali doradztwo do etatu.

Dziesięć godzin doradztwa zawodowego w roku to kropla. Nie da się w nich poznać ucznia, odkryć jego mocnych stron i pomóc mu w wyborze. Chyba że zna się go wcześniej. Jako pedagog i doradczyni w jednej osobie wchodzę na te zajęcia z wiedzą, którą zbierałam latami, i to zmienia wszystko.

Poznaję ucznia, zanim zacznie się doradztwo

Relacja uczeń i pedagog jest indywidualna, jednostkowa. Widzę, jak uczeń zachowuje się w stresie, jak radzi sobie w kryzysie i po porażce, czy umie cieszyć się z sukcesu, jak pracuje w grupie, a jak sam. Już wtedy, jak to nazywam, „jestem na tropie” jego predyspozycji, umiejętności i charakteru. Na zajęciach z doradztwa nie zaczynam od zera, tylko od tego, co wiem.

Wiem o uczniu często więcej, niż on sam o sobie widzi. Młodzież bywa zagubiona: nie dostrzega swoich możliwości, nie wie, na ile ją stać, nie czuje, jak jest wartościowa i pełna pasji. Jako pedagog mogę budować w uczniach tę świadomość na długo przed tymi dziesięcioma godzinami.

Przykład: praca w grupie bez „chybił trafił”

Wiele scenariuszy zajęć z doradztwa opiera się na zadaniach grupowych. Ja wiem z góry, który uczeń będzie w stanie stworzyć coś wspólnie, a który dosłownie schowa się do kąta z przerażeniem. Ktoś, kto nie zna klasy, będzie naciskał, żeby uczeń działał według wytycznych, albo od razu oceni, że „nie chce współpracować”. Ja wiem, jak do takiego ucznia podejść: dać mu więcej czasu albo zaktywizować zadaniem pośrednim. Wiem też, kto będzie liderem, zanim grupa w ogóle zacznie, więc obsadzam role w zadaniu bez niepotrzebnego zgadywania.

Testy są potwierdzeniem, nie odkryciem

Diagnozy, analizy i testy są dla mnie potwierdzeniem informacji, które poznawałam latami w kontakcie z uczniem jako pedagog. Dzięki temu mogę odpuszczać bezowocne scenariusze i od razu przejść do wspólnego planu działania, nastawionego na konkretnego ucznia, w bardzo krótkim czasie.

Doradca, który widzi ucznia tylko na zajęciach, jest w trudniejszej sytuacji. Nawet z najlepszą intuicją trudno poznać ucznia, który nie odkrywa siebie, bo nie chce albo nie potrafi, który się zamyka albo gra kogoś innego. Brakuje mu zaufania, a zaufanie nauczyciel w szkole buduje nieraz latami. Znajomość środowiska ucznia i sytuacji, w jakiej podejmuje decyzje, to wiedza, którą pedagog ma na co dzień i która pozwala planować z uczniem naprawdę, a nie na papierze.

Jak wygląda mój tydzień

Zróżnicowanie jest ogromne: wspieram dzieci od trzylatków po ósmoklasistów, więc wiek, osobowości i problemy to cały wachlarz. Prowadzę zajęcia korekcyjno-kompensacyjne, dydaktyczno-wyrównawcze, wspierające i wychowawcze, rozmawiam z rodzicami, interweniuję w sytuacjach trudnych i emocjonalnych. Plan godzinowy jest stałym elementem pracy, ale bywają dni, w których nie da się go zrealizować z powodów ode mnie niezależnych.

Doradztwo mam ułożone tak: 10 godzin z klasą ósmą w pierwszym semestrze, 10 godzin z klasą siódmą w drugim. Ósma klasa idzie pierwsza, bo jej decyzja jest najbliżej.

Co jest najtrudniejsze

Najtrudniejsze jest dopasowanie nawet tych dziesięciu godzin do planu dydaktycznego uczniów. Dzieci mają codziennie po osiem lekcji plus zajęcia dodatkowe, więc „wyrywkowych” godzin doradztwa nie traktują poważnie. Bywa też odwrotnie: z uczniem, z którym mam od kilku lat zajęcia wspierające, na doradztwie nie dowiem się niczego, co by mnie zaskoczyło, a on uważa, że skoro i tak mamy razem inne lekcje, to po co ma pracować „znowu”.

Druga trudność to rodzice. Wypracowuję z uczniem plan działania, a pod koniec zajęć słyszę, że mama lub tata uważają to za głupotę, bo uczeń „ma być tym i tamtym”. Czasem za tym stoją niespełnione ambicje rodzica, czasem argument, że „tam się zarabia grube pieniądze”, bez pytania, czy dziecko ma do tego predyspozycje i o czym marzy. Decyzje rodziców są na pierwszym miejscu i tego nie podważam. Ale kiedy młody człowiek wie, czego chce, jego głos powinien być słyszany. Na wspólną analizę przychodzą pojedynczy rodzice; brakuje wspólnego mianownika w relacji nauczyciel i rodzic. Myślę, że większość pedagogów zgodzi się, że czasem widzimy w dziecku coś, czego w domu nie widać.

I jest jeszcze prosty fakt: to tylko dziesięć godzin w roku. Nie ma w nich przestrzeni na indywidualizację, a konsultacje, czy klasa mniejsza, czy większa, tego nie zmieniają.

Jedna rada dla pedagoga, który właśnie dostał doradztwo

Nie zawsze trzymaj się kluczowo scenariusza i planu działania. Uczeń lubi być zauważony i potrzebuje rozmowy nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że nie chce; często to tylko mur obronny. Wystarczy zapytać: „Jak się czujesz?”, „O czym marzysz?”.

Elastyczność nauczyciela nie zna granic. Zmysły, empatia, intuicja i przeczucia grają w tym zawodzie pierwsze skrzypce, a przy łączeniu roli pedagoga i doradcy jeszcze bardziej. Połączenie tych dwóch ról daje ogrom możliwości, żeby krok po kroku wspierać młodego człowieka i pomóc mu pokierować własną przyszłością.

Komentarz Uzdolnionych

Autorka opisuje coś, co widać w danych: według diagnozy IBE-PIB z 2026 r. 97% szkolnych doradców pełni równolegle inne funkcje, a konsultacje indywidualne deklaruje 86%, ale realnie prowadzi 27%. Łączenie ról nie jest więc wyjątkiem, tylko regułą, i jak pokazuje ten tekst, może być atutem, a nie tylko obciążeniem.

Dwie rzeczy z tego tekstu wracają w naszych rozmowach z doradcami. Pierwsza: trudność z rodzicami, którą od września 2026 r. nowelizacja rozporządzenia próbuje adresować wymogiem aktywnego udziału rodziców w działaniach doradczych; jak to zaplanować, żeby nie była to fikcja frekwencji, piszemy w artykule o rodzicach w doradztwie zawodowym. Druga: dziesięć godzin, które same w sobie nie dają przestrzeni na indywidualizację; w artykule o planie pracy doradcy w szkole podstawowej pokazujemy, jak ułożyć je tak, by działania poza tymi godzinami robiły resztę. A wyniki testów traktujemy dokładnie tak, jak autorka: jako hipotezy do rozmowy, które doradca weryfikuje tym, co wie o uczniu.

Źródła

  • Materiał autorki i jej odpowiedzi na pytania redakcji (październik 2026); tekst autoryzowany
  • Raport IBE-PIB „Doradztwo zawodowe w szkołach podstawowych. Diagnoza” (2026): 97% doradców pełni inne funkcje; konsultacje indywidualne 86% deklaracji vs 27% realizacji (dane zweryfikowane przy wcześniejszych artykułach)
  • Rozporządzenie Ministra Edukacji z 20 stycznia 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 73): § 4 ust. 2 pkt 1 lit. c, aktywny udział rodziców
OW

Oliwia Wójcik

Pedagog, doradca zawodowy, Lider w projekcie LifeLongLearning lubelskie. Zapraszam na mojego instagrama @ladypedagog