Jak znalazłam swoją pasję? Moja historia z fotografią
Maria opowiada, jak dzięki mamie odkryła fotografię. Od pierwszych zachwytów nad światłem po własny aparat pokazuje, jak pasja może rozwijać się razem z nami.

Od czego zaczęło się moje szukanie pasji
Jak znaleźć swoją pasję i odkryć w niej coś dla siebie? W moim przypadku wszystko zaczęło się od rodziny i fotografii. Z czasem robienie zdjęć stało się moim sposobem na wyrażanie siebie i zauważanie piękna w codzienności.
Od kiedy pamiętam, starałam się spędzać jak najwięcej czasu z rodziną. Każdy miał swoją pasję i zainteresowania. Jako małe dziecko próbowałam naśladować bliskich, żeby stać się taka jak oni.
Moja siostra pięknie rysowała i pisała wiersze, tata potrafił budować i naprawiać różne rzeczy, a mama kochała zwierzęta, przyrodę, kreatywne zajęcia i fotografię. Od każdego zaczerpnęłam coś dla siebie: od siostry zamiłowanie do literatury, od taty zainteresowanie budowaniem i naprawianiem. Jednak to od mamy przejęłam coś, co zostało najbliżej mojego serca: fotografię.
Fotografia nauczyła mnie zauważać więcej
Moja mama od zawsze dostrzegała rzeczy, na które inni nie zwracali uwagi. Widziała piękno w porannej rosie na pajęczynie, kolorach kwiatów, popołudniowym świetle padającym na drzewa i zachodach słońca.
Obserwowałam ją, kiedy zatrzymywała się w drodze tylko dlatego, że chciała uchwycić jakiś moment na zdjęciu. W jej oczach było widać miłość i pasję do tego, co robiła. Powoli zaczynałam widzieć to samo, tylko na własny sposób.
Wbiegałam na najwyższe piętro, aby uchwycić to, co działo się na niebie. Odnajdywałam w tym spokój i część siebie, której wtedy jeszcze nie znałam.
Mój pierwszy aparat fotograficzny
Postanowiłam pójść o krok dalej. Zaczęłam zarabiać tak, jak mogłam, żeby uzbierać pieniądze na swój pierwszy prawdziwy aparat fotograficzny. Rodzice dopłacili brakującą część. Ten aparat jest ze mną do dziś.
Znalazłam go pod choinką, starannie zapakowanego w papier prezentowy. To jedno z moich najlepszych wspomnień, które rozpoczęło moją przygodę.
Tego samego dnia dowiedziałam się czegoś, co mnie załamało i po czym ciężko było się pozbierać. Właśnie aparat był dla mnie największą pomocą w tamtym okresie. Zaczęłam wychodzić z domu na długie spacery z aparatem i słuchawkami w uszach. Była to nowa, nieznana droga, ale z jakiegoś powodu czułam się w tym wszystkim komfortowo.
Jak rozwijałam swoją pasję do fotografii
Jeździłam na zawody sportowe jako fotograf, umawiałam się ze znajomymi na sesje zdjęciowe i fotografowałam moje zwierzęta. Robiłam zdjęcia przypadkowym znakom, samochodom i wszystkiemu, w czym widziałam potencjał na dobre ujęcie.
Nie każde zdjęcie było idealne czy dobrej jakości. Była to jednak moja nauka: popełnianie błędów, wyciąganie z nich wniosków i niepoddawanie się.
Czułam, że zatrzymuję kawałek czasu, którego nikt nie może mi zabrać. To był mój moment. Ja go zauważyłam i ja go uchwyciłam. Z czasem rozwijałam swoje hobby i dostrzegałam kolejne małe rzeczy.
Nigdy nie sądziłam, że mogę tak bardzo pokochać jakąś czynność. Nie mam najdroższego aparatu ani pewności, że moje umiejętności zapewnią mi ułożoną przyszłość. Za to odnalazłam zagubioną część siebie i pasję, która dorasta razem ze mną. Pozwala mi wypełniać złe momenty czymś dobrym i stała się nieodłączalną częścią mnie.
Pasja która rozwija się razem ze mną
Myślę, że każdy może odnaleźć siebie w czymś, tak jak członkowie mojej rodziny. Może to być sport, literatura, filmy, muzyka albo coś zupełnie innego, co daje nam poczucie, że żyjemy.
Nie wiemy, kiedy odkryjemy swoją pasję. Może się to wydarzyć w jednej z najtrudniejszych albo najwspanialszych chwil naszego życia. W moim przypadku była ze mną od początku, tylko jeszcze nie byłam tego świadoma.
Fotografia nauczyła mnie radzić sobie na swój sposób z problemami, rozwijać kreatywność i zauważać piękno w codzienności. Jest dla mnie sposobem na zatrzymywanie najpiękniejszych chwil, wyrażanie siebie i pokazywanie innym świata z mojej perspektywy.
AUTOR
Marysia


